wtorek, 30 grudnia 2014

"W śnieżną noc" - czyli trzy opowiadania o miłości

Autor:
tytuł oryginału: Let It Snow
wydawnictwo: Bukowy las
data wydania: 19 listopada 2014

Śnieżyca zamienia małe górskie miasteczko w prawdziwie romantyczne ustronie. A przynajmniej tak się wydaje… Bo przecież przedzieranie się z unieruchomionego pociągu przez mroźne pustkowia zazwyczaj nie kończy się upojnym pocałunkiem z czarującym nieznajomym. I nikt nie oczekuje, że dzięki wyprawie przez metrowe zaspy do Waffle House uda się odkryć uczucie do wieloletniej przyjaciółki. Albo że powrót prawdziwej miłości rozpocznie się od nieprzyzwoicie wczesnej porannej zmiany w Starbucksie. Jednak w śnieżną noc, kiedy działa magia Świąt, zdarzyć może się wszystko…



Książkę dostałam na początku grudnia i od razu zaczęłam ją czytać. Dlaczego wiec recenzję piszę dopiero teraz? Sama nie wiem. Może dlatego, że książka tak naprawdę nie wywarła na mnie szczególnego wrażenia? I chyba jest to prawda.

środa, 10 grudnia 2014

,,PROROCTWO WYGNANYCH MAGÓW" - Sarah Silverwood

Autor:
tytuł oryginału: The Double-edged Sword
wydawnictwo: Amber
data wydania: 21 kwietnia 2011
 
Przyszłość Londynu z naszych czasów i Londynu ukrytego za sekretnymi Wrotami spoczywa w rękach szesnastolatka, który musi wypełnić pradawne proroctwo
Szesnaście lat temu Finmere Tingewick Smith został porzucony na stopniach sądu w Londynie. Sędziowie, którzy wzięli go pod opiekę, urządzili mu życie w nietypowy sposób. Na ich żądanie Fin musi spędzać każdy rok w innej z dwóch bardzo różniących się szkół. I stale kłamać, nawet przed przyjaciółmi, żeby ukryć zwariowane podwójne życie…
Jednak w dniu szesnastych urodzin wszystko się zmienia. Jego opiekun ginie od miecza, lecz przed śmiercią wyjawia Finowi tajemnicę jego przeznaczenia.
Za sekretnymi Wrotami leży bowiem inny Londyn – i nad oba nadciąga burza szaleństwa i zniszczenia. Przyszłość obu spoczywa w rękach Fina…
 
Znacie to uczucie, kiedy otwieracie nową książkę i jej treść od razu was pochłania? Tak właśnie jest z ,,Proroctwem Wygnanych Magów".

środa, 26 listopada 2014

Jej odwaga już zdążyła zmienić świat! - czyli ,,Kosołos" część 1


Kino, światła gasną, reklamy się kończą.
Wystarczyło, że zobaczyłam logo i już zaczęłam piszczeć. Może wydaje wam się to dziwne, ale kiedy odliczacie ciągle dni do premiery, śledzicie na bieżąco wszystkie newsy, macie zarezerwowane miejsca w kinie miesiąc przed premierą... Kiedy siedzicie już w fotelu, nie wierzycie i nie chcecie wierzyć, że to już. Tak samo było ze mną i z pewnością z wieloma innymi osobami.
Zacznę od akcji, bo właśnie jej w filmie zabrakło. Wiadomo, że przez pierwszą część Kosogłosa (książka) też nie dzieje się z byt wiele, ale spodziewałam się czegoś więcej. Oczywiście nie można wymagać od reżysera nie możliwego, ale mimo wszystko... Wyszłam z kina trochę zawiedziona.
Oczywiście są też pozytywy! Świetny dobór aktorów (może poza jednym wyjątkiem, ale nie będę tego komentować), charakteryzacja, scenografia.... I muzyka. Lorde <3 i The Hanging Tree w wykonaniu Jennifer to klasa sama w sobie! No właśnie, Jennifer (Katniss). Emocje,które pokazała nam na ekranie, to było coś niezwykłego. Wszyscy w kinie czuli jej smutek, gniew, rozpacz, ulgę... Wiele razy miałam ochotę krzyczeć razem z nią. To samo tyczy się Josha (Peeta). Jestem im ogromnie wdzięczna za wszystko co pokazali w tym filmie.
Jak widzicie, recenzja nie jest zbyt obszerna, bo tez nie ma za bardzo o czym pisać. Jestem wielką fanką całej trylogii i ekranizacji więc to oczywiste, że będę gorąco polecać wam film :D
Mam nadzieje, że wielu z was zobaczy Kosogłosa i podzieli się ze mną swoimi wrażeniami.

niedziela, 16 listopada 2014

,,JULIA - TRZY TAJEMNICE" Tahereh Mafi

Autor:
Cykl: Dotyk Julii
tłumaczenie: Małgorzata Kafel
tytuł oryginału: Unite Me
wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
data wydania: 22 września 2014
liczba stron: 360
 
Specjalny dodatek do bestsellerowej trylogii Tahereh Mafi – nowa książka o losach Julii. Zawiera niezwykły pamiętnik głównej bohaterki, dzięki któremu dowiemy się, co poprzedziło wydarzenia opisane w pierwszym tomie, oraz dwie nowele: „Destroy Me” i „Fracture Me”.
„Destroy Me” to opowieść Warnera pokazująca, co zdarzyło się pomiędzy akcją pierwszej i drugiej części trylogii.
„Fracture Me” to historia opowiadana przez Adama, rozgrywająca się po wydarzeniach opisanych w drugiej części sagi.
 
Jak widać, książką trafiła do mnie już jakiś czas po premierze, dlatego też gdy tylko wreszcie ją dostałam, zabrałam się za nią od razu!
Książka zawiera fragment historii Julii z punktu widzenia Warnera ( <3 ), a także z punktu widzenia Adama. Na samym końcu czeka nas bonus od autorki w formie pamiętnika głównej bohaterki.
Destroy Me czytałam bardzo powoli, chłonęłam każdy rozdział, każde zdanie, każdy wyraz i każdą literę. Miałam tez sporo czasu wolnego, więc mogłam sobie na to pozwolić. Przemyślenia Warnera nieraz bardzo mnie dziwiły. Bez spojlerów, powiem tylko, że jest on zupełnie inny niż pokazuje światu na zewnątrz.
Przy czytaniu Fracture Me miałam już więcej obowiązków, pełno sprawdzianów, więc tą część tajemnicy pochłonęłam bardzo szybko, nie zastanawiając się nad głębszym znaczeniem jego przemyśleń i spostrzeżeń. 
Sytuacja znów się zmieniła gdy dotarłam do Dziennika Julii. Pełno tu poskreślanych zdań i wyrazów, pełno przemyśleń, które Julia tak rozpaczliwie chciała ukryć głęboko w sobie. Pełno tu emocji.
 
Dzisiaj zaczęłam krzyczeć.
 
Uwielbiam styl pisania Tahereh Mafi, więc czytanie tej książki było dla mnie czystą przyjemnością.
Wiele razy płakałam lub cierpiałam razem z bohaterami, chociaż nie było to opisane w szczególnie smutny sposób. Po prostu człowiek, może odczuć emocje bohaterów za co jestem ogromnie wdzięczna autorce.
Kolejna genialna sprawa to okładka. kolejny raz się w niej zakochałam i ogromnie żałuję, że nie posiadam tej książki na własność.
Jednak jak to ja, musiałam znaleźć jakiś minus. Wiadomo, że mamy poznać fragmenty historii Adama i Warnera, ale mimo wszystko - za mało Julii w książce o historii Julii. Można przymknąć na to oko, ale nie mogłam też tego pominąć w recenzji :)
Krótko mówiąc - kolejne niezwykłe dzieło autorstwa Tahereh Mafi. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mogła spotkać się z jej twórczością i wszystkim gorąco polecam całą serię o Julii.

wtorek, 11 listopada 2014

,,BALLADYNA" Juliusza Słowackiego na deskach Olsztyńskiego Teatru Lalek

Reżyseria: Oleg Żiugżda
Scenografia/lalki: Walery Raczkowski
Kostiumy: Nadzieja Jakowlewa
Muzyka: Bogdan Szczepański

Balladyna Juliusza Słowackiego to sztuka powszechnie znana.  Od niedawna gości także w Olsztyńskim Teatrze Lalek.
Balladyna jest historią powszechnie znaną, więc nie będę przytaczać szczegółów. Zamiast tego, od razu skupie się na samym spektaklu.









Ponieważ jest to Teatr Lalek, w spektaklu grają aktorzy razem z kukiełkami. Moim zdaniem jest to złe połączenie. Nie można skupić się na jednej rzeczy. Tym bardziej, że kukiełki są po prostu dziwne... Był to chyba jedyny minus tej sztuki.
Sama akcja rozgrywa się bardzo szybko. Ci którzy przeczytali dramat, wiedzą, że dzieli się on na akty i sceny. Byłam pod ogromnym wrażeniem jak szybko udało im się zmieniać scenografię. Polegało to tylko i wyłącznie na przestawianiu stołów i grze świateł. Także duża rolę odgrywała muzyka. Nie rozumiem tylko w jakim celu na początku i końcu sztuki, słyszymy Tańczące Eurydyki Anny German. Myślę, że bez rozmowy z reżyserem nie odpowiem sobie na to pytanie :)



 


Teraz przejdę do czegoś, co zastanawiało mnie od początku. Mianowicie chodzi o stroje aktorów. Nie wszystkich, ale dwie postacie bardzo mnie zaintrygowały. Chodzi mi o Kirkora i Pustelnika. Kirkor był przebrany za metalowca, a Pustelnik - za księdza. Osobiście dostrzegam tu próbę nawiązania do współczesności. W jakim celu? Sądzę, że ma to służyć pokazaniu, że Balladyna to historia ponad czasowa.

Podsumowując sztuka nie jest zła, ma ciekawe momenty, scenografia jest wykonana w ciekawy sposób.... Ale cały efekt psuje konwencja żywoplanowo-lalkowa. Jeśli jednak będziecie kiedyś w Olsztynie - warto wybrać się do Teatru Lalek i samemu ocenić sztukę.

sobota, 25 października 2014

,,CHCĘ ŻYĆ!" - Czyli o AIDS słów kilka

Autor -
wydawnictwo - Ossolineum
data wydania - 2006 (data przybliżona)
liczba stron - 132
kategoria - Literatura piękna

Nadine nie może uwierzyć, że Florian, który był jej pierwszą wielką miłością, ma AIDS. Czy ona też się zaraziła? Kiedy okazuje się, że jest zakażona wirusem HIV, cały jej świat wali się w gruzy. Z kim może o tym porozmawiać? Ile zostało jej jeszcze życia?

Trochę ciężko mi zacząć, ale myślę że jestem usprawiedliwiona. Czym? Tematyką książki. Wiadomo, że AIDS to temat tabu o którym rzadko się mówi. Rządzą nami uprzedzania, nie kierujemy się wiedza tylko własnymi przekonaniami na temat tej choroby. Autorka pokazuje nam co odczuwają osoby dotknięte wirusem HIV. Właśnie tym wirusem zaraziła się Nadine. Oczywiście na początku uważa wszystko za jeden wielki żart, który przez przypadek podarował jej los. Nie dopuszcza do siebie wiadomości, że jednak może być chora. Zaczyna panikować i to nieźle. Ciągle zastanawia się ile jeszcze czasu jej zostało, nie spotyka się ze znajomymi bo przecież może ich zarazić! Szczerze? Wkurzało mnie to. Oczywiście, rozumiem co musiała czuć. Nie jest pewna swojej przyszłości, nie wie czy niezostanie sama... Ale użalać się na sobą non stop? Moim zdaniem bezsensu. Tak naprawdę książka jest tylko o tym. O tym, że Nadine ciągle powtarza ,,Chcę żyć!" Coś więcej? Pojawia się miłość, odrzucenie, rozpacz... Ogółem książka nie należy do szczególnie pogodnych, ale w sumie temat też jest taki, a nie inny. Oprócz postawy głównej bohaterki denerwował mnie styl pisania autorki. Wydaje się, że siliła się na lekki, młodzieżowy język, jednak niespecjalnie jej to wyszło. Sceny i wątki kończyły się zanim tak naprawdę się zaczęły. Wszystko kręci się wokół jednego zdania. ,,Chcę żyć!"
Bohaterowie byli bardzo płytcy, widzieliśmy tylko to co raczyła pokazać nam autorka. Moim zdaniem bohaterowie powinni być postaciami, które chce się poznać jak najlepiej, postaciami z którymi chce się dzielić ich los. W przypadku tej książki jest zupełnie inaczej. Wiele razy miałam dosyć humorów głównej bohaterki przez co książkę mającą niewiele ponad 100 stron czytałam prawie 2 tygodnie!
Ale UWAGA! Znalazłam plus! Mimo kiepskich postaci, braku ciekawych wątków i akcji, pod jednym względem książkę warto przeczytać. Zaskoczeni? Ja także byłam kiedy doszłam do tego wniosku. Mianowicie - ile wiecie na temat AIDS? HIV? Ktoś z wami o tym rozmawia? Większość z nas wie o tym niewiele. Dorośli nie mówią nam o tym bo:
1. boja się (tylko czego? to pozostanie tajemnicą)
2. sami niewiele wiedzą na ten temat.
Książka ta jest dobrym źródłem informacji. Uważam, że każdy powinien po nią sięgnąć. Nie dlatego, że w przyszłości ktoś może być seropozytywny, ale dlatego żeby przekonać się jak wielu z nas traktuje osoby z HIV czy AIDS i jak te osoby spostrzegają świat.

Rozpisałam się jak nigdy! Nie napiszę konkretnego podsumowania. Sami zdecydujcie czy chcecie lepiej poznać historię Nadine i osób takich jak ona.




sobota, 18 października 2014

,,CISZA" - Becca Fitzpatrick

Autor:
Cykl: Szeptem (tom 3)  
tłumaczenie - Paweł Łopatka
tytuł oryginału - Silence
Wydawnictwo Otwarte
data wydania - 19 października 2011
liczba stron - 400
kategoria - fantastyka, fantasy, science fiction

Nareszcie koniec burz między Patchem a Norą. Zakochani przeszli dramatyczne próby wzajemnego zaufania i lojalności, uporali się z sekretami z przeszłości i połączyli dwa światy pozornie nie do pogodzenia. Wszystko to w imię miłości przekraczającej granice między niebem a ziemią.
Ale zło nie śpi. Nora i Patch będą musieli podjąć desperacką walkę, w której stawką jest ich uczucie.


Po poprzedniej części nie spodziewałam się niczego szczególnego. Po książkę sięgnęłam tylko dlatego, że koleżanka zapewniała mnie ,,Będzie lepiej!" Jako że jestem strasznym niedowiarkiem, musiałam oczywiście przekonać się sama... No i okazuje się, że miała rację! Od początku nie mogłam oderwać się od stron książki. Tajemnica zapisana na nich ciemnym tuszem nie dawała mi spokoju i ciągle siedziała w mojej głowie. Razem z główną bohaterką starałam się dojść do prawdy.
A skoro już o Norze mowa to może rozwinę temat. Jak zwykle to bywa, głupota głównej bohaterki strasznie mnie irytowała ale mogę wam obiecać - Nora i tak jest mądrzejsza niż w ,,Crescendo". Oczywiście, zalicza niezłe wtopy, jej relacje z Patchem też na początku nie wyglądają dobrze (wbrew zapewnieniom z okładki)... O młodym Nefilu nie wspominając.
Przejdę teraz do języka, którym książka jest pisana. Książkę czytało się szybko i łatwo. Gdyby nie szkoła zapewne skończyłabym ją w jeden weekend. W trzeciej części jest pełno wspaniałych tekstów, które na dobre zapadły mi w pamięć.
Książka kończy się w najmniej oczekiwanym jak dla mnie momencie. Od razu chciałabym wiedzieć co będzie dalej!
Nie wiem co więcej mogę wam powiedzieć, ponieważ emocje ciągle trzymają i nie chcą mnie opuścić :D
Krótko mówiąc - warto było przebrnąć przez 2 część, aby zagłębić się w ,,Ciszy"...